"Na razie przychodzą mi do głowy tylko dwie. Nie pytaj mnie o przeszłość i nie licz na przyszłość".
Ten fragment doskonale obrazuje, jaka relacja miała połączyć Milesa i Tate. Pewien układ, na który oboje przystają, zmieni coś w ich życiu (jakże by inaczej). Czy będzie to zmiana na dobre? Czy wytrwają w swoich postanowieniach i nie zakochają się w sobie?
Według mnie historia przedstawiona w "Ugly love" niczym nie wyróżnia się na tle innych książek tego gatunku. Główni bohaterowie, Miles i Tate, są do bólu nijacy i przewidywalni. Swoim zachowaniem, jakiego notabene nie rozumiem, denerwowali mnie. Mimo wszystko, styl autorki podobał mi się, rekompensował nawet w pewnym stopniu infantylne określenia i sceny erotyczne, swoją drogą chyba niezbyt udane, które stanowiły praktycznie większość książki. Tak, "Ugly love" składa się głównie z retrospekcji, przemyśleń Tate i sexu. Może to dobrze, może to źle - nie wiem. Do mnie to jednak nie przemawia.
"- Jest takie powiedzenie: kiedy życia daje ci cytryny...
- Zrób z nich lemoniadę - kończę za niego.
Kapitan patrzy na mnie i kręci głową.
- W mojej wersji brzmi ono nieco inaczej. Kiedy życie daje ci cytryny, upewnij się, że wiesz, w czyje oczy wycisnąć z nich sok."
"Ugly love" z pewnością nie jest jakąś wybitną książką, lecz nie jest też do szpiku kartek zła. Ot, zwykły romans z elementami obyczaju, o którym nie pamięta się zbyt długo. Osobiście książka mi się nie podobała, jak to mówią - dupy nie urywa, staniki nie latają - ale mimo wszystko nie wspominam jej jakoś szczególnie źle. To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką, lecz wydaje mi się, że tym, którzy pokochali inne powieści Coleen Hoover, "Ugly love" powinno się spodobać.
"Miłość nie zawsze jest piękna, Tate. Czasami przez lata masz nadzieję, że okaże się czymś innym. Czymś lepszym. A potem, zanim się spostrzeżesz, wracasz do punktu wyjścia i zostajesz z niczym."
Na uwagę zasługuje także kilka ostatnich rozdziałów, które mimo tego, że są dość przewidywalne, nadały tej historii nowego znaczenia.
Podsumowując, książka ta niezbyt mi się podobała, mimo kilku plusów: nie wlekła się, miejscami bywała mądra, a styl autorki jest naprawdę dobry. Tym razem polecam tę książkę tym, którzy już znają twórczość Coleen Hoover, gdyż nie jest to raczej dobra pozycja na początek.
Zgodnie z Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych niniejszym zabraniam kopiowania oraz rozpowszechniania moich tekstów. Jeśli chcesz w jakiś sposób wykorzystać moją pracę, zapytaj. Za naruszenie praw autorskich kodeks przewiduje kary grzywny i/lub pozbawienia wolności do lat 2.
















