Ariana | WS | Blogger | X X

czwartek, 18 sierpnia 2016

Ugly love - recenzja



"Na razie przychodzą mi do głowy tylko dwie. Nie pytaj mnie o przeszłość i nie licz na przyszłość".



Ten fragment doskonale obrazuje, jaka relacja miała połączyć Milesa i Tate. Pewien układ, na który oboje przystają, zmieni coś w ich życiu (jakże by inaczej). Czy będzie to zmiana na dobre? Czy wytrwają w swoich postanowieniach i nie zakochają się w sobie?





Według mnie historia przedstawiona w "Ugly love" niczym nie wyróżnia się na tle innych książek tego gatunku. Główni bohaterowie, Miles i Tate, są do bólu nijacy i przewidywalni. Swoim zachowaniem, jakiego notabene nie rozumiem, denerwowali mnie. Mimo wszystko, styl autorki podobał mi się, rekompensował nawet w pewnym stopniu infantylne określenia i sceny erotyczne, swoją drogą chyba niezbyt udane, które stanowiły praktycznie większość książki. Tak, "Ugly love" składa się głównie z retrospekcji, przemyśleń Tate i sexu. Może to dobrze, może to źle - nie wiem. Do mnie to jednak nie przemawia.




"- Jest takie powiedzenie: kiedy życia daje ci cytryny...
- Zrób z nich lemoniadę - kończę za niego. 
Kapitan patrzy na mnie i kręci głową.
- W mojej wersji brzmi ono nieco inaczej. Kiedy życie daje ci cytryny, upewnij się, że wiesz, w czyje oczy wycisnąć z nich sok."



"Ugly love" z pewnością nie jest jakąś wybitną książką, lecz nie jest też do szpiku kartek zła. Ot, zwykły romans z elementami obyczaju, o którym nie pamięta się zbyt długo. Osobiście książka mi się nie podobała, jak to mówią - dupy nie urywa, staniki nie latają - ale mimo wszystko nie wspominam jej jakoś szczególnie źle. To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką, lecz wydaje mi się, że tym, którzy pokochali inne powieści Coleen Hoover, "Ugly love" powinno się spodobać. 




"Miłość nie zawsze jest piękna, Tate. Czasami przez lata masz nadzieję, że okaże się czymś innym. Czymś lepszym. A potem, zanim się spostrzeżesz, wracasz do punktu wyjścia i zostajesz z niczym."



Na uwagę zasługuje także kilka ostatnich rozdziałów, które mimo tego, że są dość przewidywalne, nadały tej historii nowego znaczenia. 


  Podsumowując, książka ta niezbyt mi się podobała, mimo kilku plusów: nie wlekła się, miejscami bywała mądra, a styl autorki jest naprawdę dobry. Tym razem polecam tę książkę tym, którzy już znają twórczość Coleen Hoover, gdyż nie jest to raczej dobra pozycja na początek.







Zgodnie z Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych niniejszym zabraniam kopiowania oraz rozpowszechniania moich tekstów. Jeśli chcesz w jakiś sposób wykorzystać moją pracę, zapytaj. Za naruszenie praw autorskich kodeks przewiduje kary grzywny i/lub pozbawienia wolności do lat 2.

13 komentarzy:

  1. "Miejscami bywała mądra"- umarłam xDDDDDDDD
    Mam wrażenie, że gdybym w końcu przeczytała jakąś książkę tej Hoover miałabym podobne wrażenia do Twoich. Świat oszalał na punkcie jej twórczości i czuję, że też bym oszalała, ale z zupełnie innego powodu...
    Nie cierpię takich książek, wolę już przeczytać do szpiku złego Grey'a niż takie "nico", którego nie będę pamiętać za dwa tygodnie;/

    Jako, że świetną recenzję uczyniłeś, wpadaj do mnie, bo polewam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo miejscami była xD Ja czaję się na "Hopeless", lecz jak dotąd ani widu, ani słychu. Zastanawiam się nad Greyem xD Wpadnę~

      Usuń
  2. Jak "staniki nie latają" to chyba nie jest aż tak źle XDD Przynajmniej jak dla mnie nie powinny latać.
    Zgodzę się z powyższym komentarzem "Miejscami była mądra" - rozwala system. Książkę chcę przeczytać, jednak nie planuję tego w najbliższym czasie. Mam ją z autografem na półce i niech sobie czeka na dogodną chwilę ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autografem? Wow O.o Ja mam tylko jedną taką, "Nie wszystko na sprzedaż" Beaty Tyszkiewicz ;> Z tymi stanikami to nie przemyślałem, rzeczywiście trochę nie ten tego xD

      Usuń
  3. Cześć współautorze recenzji, która prawie mnie uśmierciła :D
    Nie czytałam książek CoHo, chcę zacząć od Never Never, która nie jest skalana milionem recenzji (jeszcze) ;) Ale Ugly Love mnie odpycha od kiedy przeczytałam opis. Na litość boską toć to jakiś kicz... Nie nie, takich rzeczy nie czytamy :) Wystarczy mi Grey :P
    Piszę z Tobą na tej całej grupie od tygodnia, a tu mnie nie było, nosz wstyd i hańba! Ale od dziś będę regularnie wpadać :D Słowo :)

    Pozdrwiam!
    Q.
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam żadnej książki pani Hoover, ale to raczej zrozumiałe - bo romansidła i obyczajówki to nie moje klimaty :')
    Skoro mówisz, że ta książka na pierwsze spotkanie z tą autorką to kiepski pomysł, to sobie podaruję, a jak będę potrzebowała odskoczni od mojej fantastyki to rzucę okiem na inne książki pani Hoover :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bym usunęła sceny erotyczne, jak chyba większość osób ;) Ale książka tak sama w sobie mi się podobała.
    Zapraszam do mnie :)
    http://gawronkaandbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jestem tej książki bardzo ciekawa. Czytałam Hopelees autorki i całkiem przypadła mi do gustu. Cieszę się że książka Ci się nie podobała bo recenzja jest świetna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Znasz moje zdanie i nie jest ono najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja zakochana jestem w Ugly love. Może to kwestia tego, że jestem dziewczyną i łatwiej mi było zrozumieć Tate.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wreszcie ktoś kto ma podobne zdanie jak ja na temat tej książki. Seria Hopeless była nieziemsko dobra, jednak na Ugly Love się zawiodłam, a szkoda, bo zapowiadało się na ciekawą historię :)
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie jestem w trakcie czytania "Ugly love" i trudno się z Tobą nie zgodzić. Nie ma w niej nic fantastycznego, chociaż lubię czasami poczytać takie "łatwe" książki. Póki co, podoba mi się, zobaczymy jak będzie dalej :) I faktycznie, styl pisania autorki jest dobry, bo prosty, więc czyta się z łatwością. To duży plus.

    Pozdrawiam, obserwuję i zapraszam na swojego bloga z recenzjami. Dopiero zaczynam, więc miło byłoby zdobyć nowych czytelników :)

    www.planeta-recenzji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak właśnie się nad nią zastanawiałam i czytałam wiele recenzji.
    Dużo osób uważa, że to najsłabsza książka Hoover i jak widać wszystko się u Ciebie potwierdziło.
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    I przy okazji zapraszam na wydarzenie konkursowe
    https://www.facebook.com/events/1046947058721737/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy