Ariana | WS | Blogger | X X

niedziela, 14 sierpnia 2016

Yesterday - Haruki Murakami. Recenzja

  Dziś przychodzę do Was z recenzją jednego z opowiadań Harukiego Murakamiego - "Yesterday", które właśnie skończyłem czytać. Tak, piszę to pod wpływem emocji, ale mam nadzieję, że wyjdzie w miarę składnie. Dodatkowo, utwór pochodzi ze zbioru "Mężczyźni bez kobiet". 


  Dwóch młodych mężczyzn poznaje się, pracując w kawiarni. Każdy z nich chciałby coś zmienić w swoim życiu, stać się kimś innym. Lecz czy to w ogóle możliwe? Czy da się zmienić to, kim się jest, jak zostało się wychowanym? A w końcu, czy jest coś jeszcze poza dniem dzisiejszym? Czy warto planować przyszłość lub rozpamiętywać przeszłość?






  Jak to z dziełami Harukiego Murakamiego bywa, nic nie jest podane na tacy. Bo nie mogę nazwać tego, co wyszło spod jego pióra inaczej niż dziełem. To zupełnie inny poziom, inna perspektywa. Nawet jeśli nie widzę wszystkich ukrytych sensów, doceniam to, jak pisze Murakami. Ale przechodząc dalej:



"Przecież i tak nie wiemy nic prócz "na razie". Jeśli chcesz mówić dialektem z Kansai, to mów sobie, ile chcesz. Mów, aż cię zatchnie. Jak nie chcesz się uczyć do egzaminów, to się nie ucz. Jak nie chcesz Erice włożyć ręki do majtek, to nie wkładaj. To twoje życie. Więc rób, co chcesz. Nie miej skrupułów."



  Murakami w tym opowiadaniu przypomina przede wszystkim, że liczy się teraz. Sugeruje, żeby nie powiedzieć każe, troszczyć się o to, co mamy i kogo mamy, właśnie w tej chwili, nie jutro, bo możemy to utracić. Mówi także, że choć często jest tak, że boimy się jutra, nie warto. Jak to się utarło, 'Whatever will be, will be." 



"Myślę, że byłoby cudownie, gdybyśmy mogli wyruszyć we dwoje w taką podróż. Co wieczór, siedząc blisko siebie, patrzylibyśmy przez luk na księżyc z lodu. Księżyc rano topnieje, ale wieczorem znów się ukazuje. Lecz może by tak nie było. Pewnego wieczoru by już nie wzeszedł. Na tę myśl ogarnia mnie wielki strach. Tak się boję, że na samą myśl, co mi się jutro przyśni, uchodzi ze mnie powietrze."






Co tu dużo mówić o stylu - typowy Murakami. Od groma nawiązań do różnego rodzaju kultury, jeszcze więcej przenośni i specyficzny dla niego język. Jak to dzieła Harukiego, utwór czyta się szybko, a potem długo nie można o nim zapomnieć.




Podsumowując, to jedno z lepszych opowiadań, jakie czytałem i zdecydowanie polecam je każdemu. Może nie zagwarantuje, że spodoba się każdemu, bo Murakamiego albo się lubi, albo nie, ale z całą pewnością polecam.






Źródło zdjęcia autora: 1

Zgodnie z Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych niniejszym zabraniam kopiowania oraz rozpowszechniania moich tekstów. Jeśli chcesz w jakiś sposób wykorzystać moją pracę, zapytaj. Za naruszenie praw autorskich kodeks przewiduje kary grzywny i/lub pozbawienia wolności do lat 2.

8 komentarzy:

  1. Mam ochotę rzucić portfelem prosto w ekran, ale na szczęście te dwa przedmioty są za daleko od siebie. Wiem, że przez jakieś małe, nieznaczące sekundy rozważałam zakup coś z jego książek, ale ten pomysł znikł równie szybko jak się pojawił. Nie mogę się jeszcze zdecydować czy coś przeczytam spod jego pióra (zrobiłam sobie zakaz kupowania), ani też nie wiem czy te okładki mi się podobają. Są takie specyficzne. Ten pierwszy cytat jest świetny*--*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre okładki są genialne, np. "Zniknięcie słonia" albo "Po zmierzchu" <3

      Usuń
  2. Czyli i tak trzeba spróbować, żeby go polubić albo wręcz przeciwnie. Ale tak, zaciekawiła mnie fabuła i cytaty również genialne :)
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobają mi się te cytaty :)
    Zachęciłeś mnie do przeczytania któregoś opowiadania tego autora.
    Pozdrawiam serdecznie!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne cytaty!
    Nie czytałam jeszcze niczego jego autorstwa, ale bardzo chciałabym to zmienić. Jestem ciekawa, czy mi się spodoba. Lubię, kiedy autor nawiązuje do kultury i używa przenośni, więc tutaj nie widzę problemu. Przynajmniej jakoś wzbogacę się o nową wiedzę:)Ciekawe tylko, za co to kupię, skoro mój portfel leży i kwiczy.
    Pozdrawiam cieplutko! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem osobą, która raczej za panem Murakami nie przepada. Przeczytałam jego książkę "Norwegian Wood" i o ile historia była całkiem ciekawa, styl pisania nie podbił mojego serca i zniechęcił do sięgnięcia po kolejne tytuły tego pisarza. Wiem jednak, że wielu osobom jego książki się naprawdę podobają, jednak książki Murakamiego nie są dla mnie. :)

    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy