Ariana | WS | Blogger | X X

poniedziałek, 14 marca 2016

LOVE, ROSIE - RECENZJA


"Dlaczego ludzie przestają w siebie wierzyć? Dlaczego pozwalają, aby ich życiem rządziły fakty, liczby - wszystko, tylko nie marzenia?"


   Rosie Dunne i Alex Stewart. Alex Stewart i Rosie Dunne. Przez ponad dziesięć lat nierozłączni przyjaciele. Jednak pewnego dnia Alex, wraz z rodzicami, wyjeżdża do Bostonu. Rosie także ma wkrótce do nich dołączyć, ale ku zdziwieniu przyjaciela, ta wystawia go do wiatru. Oczywiście nie bez powodu. Dlaczego Rosie zdecydowała się na taki krok? Czy och przyjaźń zdoła przetrwać tysiące kilometrów? Odsyłam do książki! :)



"To zabawne - jako dzieci wierzymy, że możemy być, kim chcemy, znaleźć się tam, gdzie zapragniemy, bez ograniczeń. Oczekujemy czegoś niezwykłego, wierzymy w magię. Potem dorastamy i mijają lata niewinności. W nasze życie wkrada się rzeczywistość i nagle zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zostać kim chcemy, i musimy zadowolić się czymś pośledniejszym."



   Czytając tę książkę czułem się naprawdę... dobrze. To z pewnością opowieść podnosząca na duchu, lecz też nieszczędząca nerwów, kiedy chce się mocno potrząsnąć jakiegoś bohatera (czyt. Alexa). Zdziwiłem się, że aż tak spodobał mi się styl pisania autorki, który jest, prawdę powiedziawszy, lekki, w odpowiednich miejscach obfituje w opisy, ogólnie mówiąc - miły dla oka. 



"Wydaje mi się, że już rozpracowałam, o co w tym chodzi, Stephanie. Zastanawiałam się nad tym przez lata i doszłam do wniosku, że nawet Ten Gość na górze nie ma bladego pojęcia, o co w życiu biega."




   Warto zaznaczyć, że "Love, Rosie" to powieść epistolarna, czyli pisana w formie listów/wiadomości, dzięki czemu wyjątkowa, zapadająca w pamięć, pozostająca w serce na długi czas. Wbrew pozorom, nie można się przy niej nudzić - czyta się szybko, płynnie, ale nie brakuje w tej momentów, kiedy musimy ją odłożyć i głośno zastanowić się, co to miało być, jeśli wiecie, o co mi chodzi :)




"Zamknij się. W końcu to ja, Rosie Dunne, od urodzenia jestem gotowa na wszystko."








"To zupełnie jak gaworzenie dzieci w kościele podczas nabożeństwa żałobnego. Nic bardziej nie dodaje otuchy niż radosne paplanie niewinnego dziecka w miejscu, w którym wszyscy są smutni. Przypomina ci to, że życie toczy się dalej, tyle że nie dla tego, kogo właśnie żegnasz. Ludzie przychodzą, ludzie odchodzą. Wiemy o tym, ale za każdym razem, gdy się to zdarza, jesteśmy zaskoczeni. To jedyna rzecz w naszej egzystencji, której możemy być pewni, ale często łamie nam serce."




   Podsumowując, "Love, Rosie" to bardzo mądra, poruszająca opowieść o bohaterach, których tak łatwo się nie zapomina. Polecam ją wszystkim, którzy chociaż trochę lubią takie klimaty, jak również tym chcącym przekonać się, z czym to się je. Co prawda, są gusta i guściki, ale mam nadzieję, że nie zawiedziecie się, sięgając po tę wspaniałą książkę!






Zgodnie z Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych niniejszym zabraniam kopiowania oraz rozpowszechniania moich tekstów. Jeśli chcesz w jakiś sposób wykorzystać moją pracę, zapytaj. Za naruszenie praw autorskich kodeks przewiduje kary grzywny i/lub pozbawienia wolności do lat 2. 

4 komentarze:

  1. O tak, zapada w pamięci na długo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chcę przeczytać tę książkę już od dłuższego czasu, ale jakoś nie było mi dane. Może już niebawem ;)
    Zapraszam do siebie ;) http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki ... Może dlatego że jako pierwsze obejrzałam ekranizacje, w ktorej grali jedni z moich ulubionych aktorów: Lily Collins i Sam Clafin <3 BYło bardzo dużo różnic pomiędzy filmem a książką, lecz bardziej (o dziwo) przypadła mi do gustu wersja filmowa :/ najgorsze w książce dla mnie było jej zakonczenie, a dokładniej ich wiek. To była dla mnie katastrofa. Książkę jako tako dobrze wspominam, ale bez żadnych większych Ohów i Ahów :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    Zapraszam do siebie w wolnej chwili:
    kochajacaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie za to dużo bardziej podobała mi się książka - doskonale wykreowani bohaterowie, wspaniała forma i zakończenie, które jednocześnie jest nowym początkiem dla Rosie i Alexa... :)

      Usuń

Obserwatorzy