Ariana | WS | Blogger | X X

niedziela, 11 grudnia 2016

Złota lilia - recenzja


Hej! W ten zimny jesienny dzień mam dla Was coś specjalnego, a mianowicie krótką recenzję jednej z moich ulubionych książek - "Złotej lilii". Z góry przepraszam za chaos. Mam nadzieję, że tekst Wam się spodoba i podzielicie się swoim zdaniem w komentarzach - będzie mi naprawdę miło! :) A teraz do rzeczy.



Jak zapewne wiecie, "Złota lilia" jest drugim tomem "Kronik krwi" lub, jeśli liczyć razem z "Akademią...", ósmą częścią całości. Co działo się w tym tomie? Czy jest lepszy od poprzedniczek? O tym trochę dalej.



"Rose wyrecytowała mi kiedyś wiersz. Był tam taki wers: "Gdyby twoje oczy nie były otwarte,nie rozpoznałbyś różnicy między snem a jawą". Wiesz, czego się boję? Że któregoś dnia będę miał oczy otwarte, a nie rozpoznam różnicy."





(przepraszam, że nie moje zdjęcie, ale nie miałem ostatnio warunków)





Sydney Sage, po zdarzeniach przedstawionych w "Kronikach krwi", ma nadzieję, że teraz w Palm Springs nastanie względny spokój. Tymczasem do jej "watahy" dołączają Dymitr Belikov i Sonia Karp. Ale! To nie koniec niespodzianek. Ni stąd, ni zowąd na horyzoncie pojawia się wszechwiedzący Brayden - chłopak, który wydaje się być stworzony dla Sydney, a panna Terwilliger nie daje za wygraną; za wszelką cenę chce nauczyć Melbourne sztuki magicznej. Jakby tego było mało, z cienia wychodzą też Wojownicy Światła, którzy zdają się czyhać na życie naszych wampirzych bohaterów. Jak młoda alchemiczna sobie z tym poradzi? Jak to wszystko wpłynie na relację Sydney - Adrian? Odsyłam do książki :3



"Złota lilia" napisana jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Co prawda nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle poprzedniczek ani następnych części, ale na pewno też nie wypada źle. Richelle Mead utrzymuje w niej podobny poziom. Akcja ani nie pędzi, ani się nie wlecze - jest taka, jak być powinna, a przynajmniej taka jaką lubię. 

Co do bohaterów, wybaczcie, jeśli się powtarzam, ale KOCHAM postacie pani Mead. Większość z nich jest pełnowymiarowa, niemal czuje się, że są prawdziwi. Każdy inny, a przy tym idealnie uzupełniający resztę. 



*Uwaga! Spojlery!*


W tej części następuje też ważny punkt zwrotny w relacji Sydney-Adrian, Adrian-Sydney. Jeszcze niedawno nikt nie brałby pod uwagę możliwości, że między tą dwójką może się coś zadziać (wiem, że dużo osób twierdzi, że to było wiadome od początku, ale gdybym wcześniej nie przeczytał spojlerów, raczej bym się nie domyślił, dlatego tak sądzę), a teraz... W-O-W. Chyba nie muszę jeszcze raz dodawać, że to moja ulubiona para? Szczególnie ostatni rozdział to cudo. Mimo iż czytałem tę część już drugi raz (i na pewno nie ostatni), przeżywałem wszystko tak, jakbym nie znał jeszcze tej historii. 







"[...] uniósł miecz, a w jego oczach dostrzegłam fanatyczny błysk. Był uszczęśliwiony. Pragnął to uczynić. Zabić. Dymitr i Rose zabijali wiele razy, ale oboje mówili, że nie czuli przy tym radości, Chętnie robili to, co było słuszne, ale nie znajdowali przyjemności w zadawaniu śmierci.Uczono mnie, że istnienie wampirów jest złem, ale teraz miałam być świadkiem prawdziwego okrucieństwa. Miałam przed sobą prawdziwe bestie."












Podsumowując, jak wspomniałem wcześniej duuuuużo razy, Richelle to moja ulubiona autorka, więc nic dziwnego, że "Złota lilia" należy do książek, które szczególnie kocham. Polecam ją (jak i resztę - Akademię i Kroniki) wszystkim!






A Wy czytaliście już "Złotą lilię"? Co myślicie o niej i "Kronikach krwi"? Podzielcie się w komentarzach <3







Źródła zdjęć: 1, 2



Zgodnie z Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych niniejszym zabraniam kopiowania oraz rozpowszechniania moich tekstów. Jeśli chcesz w jakiś sposób wykorzystać moją pracę, zapytaj. Za naruszenie praw autorskich kodeks przewiduje kary grzywny i/lub pozbawienia wolności do lat 2.

5 komentarzy:

  1. Raczej nie dla mnie ;) Mała uwaga - metryczka bywa przydatna ;P Ilość stron, numer tomu, autor etc. podane jasno i wyraźnie ułatwiają ogarnięcie, o czym jest w ogóle mowa.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale teraz jest to na prawie każdym blogu :/ Myślisz, że byłoby lepiej?

      Usuń
    2. to jest na prawie każdym blogu właśnie dlatego, że się "sprawdza" - jeśli książka mnie zainteresuje nie muszę szukać w całej recenzji informacji o niej, a mam je podane na tacy ;)

      Usuń
  2. Ty kochasz postacie pani Mead, ja kocham Adriana. Dopełniamy się! <3
    Uwaga spoiler: W ogóle cały cykl "Akademia Wampirów" mędziłam, że kocham Adriana i Rose ma być z nim, a nie z panem D. Mojego rozczarowania nie sposób opisać, jednak nadal chcę przeczytać drugi cykl. Całe szczęście, że Adrian ma w końcu szansę na związek. Gdyby żył naprawdę już by był mój, aczkolwiek...
    W każdym razie świetna recenzja! Nie umiem się doczekać, aż znajdę trochę czasu i przeczytam drugi cykl.
    Pozdrowionka,
    Wiktoria z bloga
    http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się dopiero dzieje, szczególnie jak Adrian przejmuje narrację *~*

      Usuń

Obserwatorzy