Ariana | WS | Blogger | X X

niedziela, 17 kwietnia 2016

Moje książkowe zbrodnie

   
   Jako że nie mam ochoty robić w tej chwili żadnych TAGów, a recenzja jest dopiero w przygotowaniu, przychodzę do Was z tematem, który może być nieco kontrowersyjny. A tematem tym jest niszczenie książek.


UWAGA: ZASTRZEGAM SOBIE SUBIEKTYWNOŚĆ OPINII.


Za podsunięcie pomysłu bardzo dziękuję Mrówie i Alisce *przepraszam, jeśli źle odmieniłem*




   Dzisiejszy post będzie krótki, gdyż chciałem tylko zaznaczyć moje stanowisko w tej sprawie, a uważam, że dziewczyny wyczerpały temat na tyle, na ile było to potrzebne. 




   Według mnie każdy może robić ze swoimi książkami, co mu się żywnie podoba. Na tym zdaniu mógłbym skończyć, ale żeby ten post nie wyglądał na tyle żałośnie, postaram się trochę je rozwinąć. Otóż uważam, że jeśli ktoś kupił książkę dla siebie, za swoje pieniądze, jest ona tylko i wyłącznie jego własnością - może z nią robić, co mu się podoba. Nie chcę, żeby zabrzmiało to tak, jakbym zachęcał do niszczenia książek - pragnę tylko unaocznić problem tego, że nawet jeśli potępimy kogoś (czego nie polecam) za ich "psucie", ta osoba nic sobie z tego nie zrobi - w końcu może. 

   Skończy się na tym, że Ty, który jesteś temu przeciwny, będziesz się wciąż denerwował, a osoba potępiana będzie miała Cię w głębokim poważaniu. Czy warto tak niszczyć sobie krew? Nie sądzę.













   Oto najbardziej "zniszczone", a raczej zużyte książki w mojej biblioteczce:



 Nie mam pojęcia co się z tym stało, ale lekturę wspominam doskonale <3





 Spotkanie pierwszego stopnia z denaturatem. 






Dlatego nie lubię atramentu.





A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czyja książka, tego władza? Podzielcie się opiniami w komentarzach :)









Zgodnie z Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych niniejszym zabraniam kopiowania oraz rozpowszechniania moich tekstów. Jeśli chcesz w jakiś sposób wykorzystać moją pracę, zapytaj. Za naruszenie praw autorskich kodeks przewiduje kary grzywny i/lub pozbawienia wolności do lat 2. 


Zdjęcia pochodzą z banku zdjęć Unsplash.

3 komentarze:

  1. Też tak uważam. Cenie sobie swoje hobby, którym są książki, ale nie popadam w paranoję, że książki to świętość :) Sama zaznaczam ołówkiem i zaginam rogi... cóż- pewnie dla niektórych powinnam iść do piekła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje zdanie jest takie samo, choć staram się nie niszczyć książek. Raz zamoczyłam kilka kartek śniegiem i miałam cholerne wyrzuty sumienia potem, choć książkę wysuszyłam i jest w zacnym stanie;D
    Przewodnik Czytelniczy

    OdpowiedzUsuń
  3. Niszczenie od tak książek wzbudza we mnie pewien niesmak, ale znam osoby, które stare, zużyte książki niszczą i robią z nimi np. piękne dzieła. Podobnie jak ty uważam, że jeśli ktoś sam kupił książkę dla siebie to może sobie z nią robić co mu się żywnie podoba.

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy